Szorstka przyjaźń między dziennikarzami i PR-owcami trwa od wieków, a jednym z jej przejawów są wbijane sobie wzajemnie szpile czy branżowe anegdoty potwierdzające matołkowatość “tych drugich”. Redachotrzy są znani np. z tego, że z dużą dezynwolturą traktują cytowane nazwiska (bez mrugnięcia okiem przerobią Janowskiego na Jankowskiego ), a klasyką gatunku po drugiej stronie jest brak nazwy osiedla czy miejscowości, w której tenże projekt jest realizowany (bo po co).
Nie da się nie zauważyć, że en masse profesje te są siebie warte, a nierzadkie transfery potwierdzają iluzoryczność granicy, która dzieli oba światy. No i tłumaczą, dlaczego bardzo rzadko dochodzi do otwartych wojen – dzisiejszy przeciwnik jutro może się okazać kolegą z pracy.
Ten pozornie rozsądny wstęp ma oczywiście przygotować grunt do ciosu, który zadam. Czyszcząc skrzynkę mailową ze starych komunikatów znalazłem taką perełkę – wstęp do specjalistycznego press releasu na temat systemów ogrzewania:
“Planując budowę domu często nie zdajemy sobie sprawy, ile będzie nas kosztować jego ogrzewanie.”
Nie można nie parsknąć, po prostu się nie da…
Tomasz Cudowski
redaktor naczelny Gazety Mieszkaniowej