Wydawać by się mogło, że home staging zadomowił się już u nas na dobre i wszyscy świetnie wiedzą, jak zaaranżować mieszkanie, by je korzystnie sprzedać. A przynajmniej nie odstraszyć kupców. Jednak moje doświadczenie z ubiegłego roku, gdy przeprowadziłem dwie transakcje: sprzedaży mniejszego i kupna większego M na rynku wtórnym, pozwala wątpić w rosnącą świadomość rodaków w tym względzie.
Po przemyśleniu i usystematyzowaniu ubiegłorocznych wrażeń prezentuję oto Państwu 10 prostych, a etycznych trików, których zastosowanie przychylnie nastawi potencjalnych klientów do Was i Waszego M. Niektóre porady mogą się wydać oczywiste lub drobiazgowe, ale zapominamy o nich jako właściciele mieszkań. Dopiero gdy natkniemy się na nie w innym lokalu, przekonujemy się, jaką siłę mają takie drobiazgi.
1. Ogarnij chatę.
Proste? Tak. Oczywiste? Wcale nie. Nawet w tzw. porządnych domach można się natknąć na stosy brudnych naczyń w zlewie, niepościelone łóżka czy ciuchy rozwleczone na oparciach krzeseł. A niechętnie kupuje się mieszkanie od bałaganiarza – nie dość, że nieprzyjemnie, to w podświadomości kupca pojawia się obawa, że podobne podejście mają gospodarze do stanu technicznego lokalu.
2. Wywietrz mieszkanie.
Szczególnie po gotowaniu albo jeśli masz zwierzę domowe. Właściciele przyzwyczajają się do zapachów pupili, ale dla kogoś, kto nie ma zwierząt, aromaty wydzielane przez naszych czworonożnych przyjaciół mogą być nie do zniesienia. Dotyczy to psów i kotów, ale także np. zwierząt hodowanych w klatkach i terrariach czy rybek w akwarium.
3. Wyrzuć rodzinę.
Oczywiście na chwilę i tylko wtedy, jeśli to możliwe. Szczególnie w przypadku małych mieszkań każda dodatkowa osoba na horyzoncie (oprócz właściciela i oglądającego) sprawia, że lokal wydaje się ciaśniejszy. Poza tym członkowie rodziny przejawiają często niebezpieczne skłonności do pętania się pod nogami, wtrącania się do rozmowy czy głośnego gadania przez telefon, więc przeszkadzają i sprzedającemu, i kupującemu.
4. Odsuń wszystkie zasłony i włącz wszystkie światła.
Niezależnie od pory dnia! Jasne pomieszczenia wydają się większe i bardziej przestronne, a kiepskiego widoku za oknem i tak nie ukryjemy.
5. Sprzątnij rzeczy ze stołów, blatów i biurek.
We wszystkich pokojach! Pochowaj sterty książek, papierów, naczyń… Mieszkanie wygląda wtedy na porządne i większe. Kogo obchodzi, że własnie wróciłeś z pracy albo że masz pilną robotę na jutro? Pierwsze wrażenie szlag już trafił.
6. Wsuń krzesła pod blat stołu czy biurka.
Ta prosta czynność w zaczarowany sposób powiększa przestrzeń, szczególnie w małym mieszkaniu.
7. Wypucuj przedpokój.
Tu zostanie odniesione tzw. pierwsze wrażenie. Kupiec nie może od progu potknąć się o bezładny stos butów czy zaryć nosem w warstwę kurtek na wieszaku. Nasze codzienne ciuchy i obuwie pomniejszają pomieszczenie i sprawiają wrażenie bałaganu. No i nie zawsze dobrze pachną… Kurtki i buty do szafy! I przed samym przyjściem klientów użyj odświeżacza powietrza! Byle nie za intensywnie, bo może trafisz na kupca-alergika.
8. Wyczyść balkon.
Zwłaszcza, jeśli masz tam składzik na rzeczy niepotrzebne. Kupiec na pewno będzie chciał tam zajrzeć.
9. Zrób porządek w szafach.
Chodzi o szafy w zabudowie. Klienci nie będą nam raczej buszować w bieliźnie, ale jeśli te meble zamierzamy zostawić nowemu właścicielowi, na pewno kupcy zechcą rzucić okiem na konstrukcję. Niektóre szafy w zabudowie (te najtańsze) składają się wyłącznie z półek i drążków na wieszaki, bardziej pożądane przez kupców (i najdroższe) są natomiast szafy z szufladami i wysokimi sekcjami na wieszaki – taki mebel z pewnością podniesie cenę mieszkania! Uporządkuj jedną, reprezentacyjną część takiej szafy, by móc ją w razie czego pokazać.
10. Wyłącz telewizor, włącz spokojną muzykę.
Najlepiej klasyczną, ale z segmentu popularnego – nawet jeśli ktoś za nią nie przepada, to klasyczne brzmienia dobrze skojarzą mu się z obecnymi właścicielami. Muzyka musi się dyskretnie sączyć, głośne dźwięki wywołają podejrzenie, że chcemy coś zagłuszyć.
W charakterze podsumowania:
Jeśli nasza oferta spotka się z zainteresowaniem, codziennie będą nas odwiedzać tabuny klientów. Oby! Jednak trudno utrzymać nasze królestwo tygodniami w idealnym porządku, bo przecież nasza rodzina musi w tym czasie normalnie funkcjonować – prać, gotować, uczyć się, bawić, pracować… Ale potencjalny kupiec nie musi wiedzieć, że jest jednym z wielu oglądających i że wchodzi do normalnego, funkcjonującego domu – spodziewa się raczej indywidualnego podejścia i doskonałej prezentacji. I szybko się zniechęca, jeśli widzi bałagan. Postarajmy się więc trochę bardziej niż zwykle – utrzymanie porządku przełoży się z pewnością na szybką sprzedaż i korzystną cenę.